W 1944 roku austriacki ekonomista Ludwig von Mises pisał następująco o gospodarce III Rzeszy, która - jak można się dowiedzieć z współczesnej prasy - była emanacją skrajnej prawicy:
"Narodowym socjalistom udało się całkowicie wyeliminować motyw zysku z zarządzania biznesem. W Niemczech nazistowskich już nie ma mowy o wolnym przedsiębiorstwie ani też nie istnieją przedsiębiorcy. Byli przedsiębiorcy zostali zredukowaniu do statusu Betriebsfuehrer (kierownika przedsiębiorstwa). Nie mogą swobodnie działać, muszą bezwarunkowo słuchać poleceń wydawanych przez Ministerstwo Gospodarki Rzeszy (Reichswirtschaftsministerium), jego urzędników okręgowych oraz rejonowych.
Rząd Rzeszy nie tylko określa ceny oraz stopy procentowe, jakie należy płacić i jakich można żądać, wysokość płac i zarobków, ilość towarów jakie mają być wyprodukowane oraz metody stosowane w produkcji, lecz wyznacza każdemu kierownikowi przedsiębiorstwa określony dochód, praktycznie przekształcając go tym samym w płatnego pracownika państwowego.
System taki, poza niektórymi stosowanymi terminami, nie ma nic wspólnego z kapitalizmem i gospodarką rynkową. Jest to po prostu socjalizm według niemieckiego wzorca, Zwangswirtschaft (gospodarka nakazowa). Różni się on od rosyjskiego wzoru socjalizmu - systemu otwartej nacjonalizacji wszystkich zakładów - jedynie w kwestiach technicznych." ("Biurokracja",tłum. za wyd. polskim Fijor Publishing 2005)
Skrajnie prawicowa frakcja socjalistyczna Parlamentu Europejskiego ze skrajnie prawicowym posłem Martinem Schultzem musi mieć do Misesa żal, że taki fajny program gospodarczy wziął i sprzątnął im sprzed nosa już pół wieku temu...



