Gdybyście mieli w swoich firmach za mało pracy sprawozdawczej do GUS, ZUS i piętnastu innych instytucji to zawsze możecie liczyć na Brukselę. Akurat mamy niepowtarzalną okazję obserwowania narodzin nowego bytu biurokratycznego, jaką będzie za parę lat "sprawozdawczość w zakresie incydentów bezpieczeństwa teleinformatycznego":

ENISA widzi rozwiązanie tych problemów w działaniach na poziomie globalnym, europejskim. Zdaniem organizacji ENISA dotychczasowe podejście do zgłaszania przypadków naruszeń bezpieczeństwa mogą zmienić przede wszystkim odpowiednie regulacje wprowadzone przez Unię Europejską, nakładające powszechny obowiązek dostarczania pełnych i rzetelnych informacji na temat zaistniałych incydentów przez wszystkie firmy i organizacje w krajach członkowskich Unii.  (CERT Polska)

Oczywiście, dla ludzi z ENISA na pewno byłoby fajniej gdyby takie dane dostawali bo mieliby co robić - memlanie w Excelu cyferek i publikowanie raportów z gotowych template'ów. Teraz muszą się męczyć kombinując o czym by tu napisać w ENISA Quarterly i jak ściągnąć do tego czasopisma autorów, żeby udowodnić swoją przydatność w budżecie Unii. A tak, dzięki memlaniu cyferek w Excelu można radykalnie poprawić bezpieczeństwo teleinformatyczne w Europie i jak zwykle zostać wiodącą gospodarką świata.

A czarną robotę w postaci sprawozdawczości tradycyjnie zrzucić na "wszystkie firmy i organizacje w krajach członkowskich Unii".